|
Astronomia
Obserwacja nieba dla starożytnych była zajęciem najszlachetniejszym, a współczesna astronomia wyrosła na poetyckich wizjach Kosmosu, które dotarły do nas przez starożytną Grecję z Egiptu i Mezopotamii. Stąd wyobrażenia oparte na greckich mitach i arabskiej wiedzy, chętnie opisywane w literaturze łączącej zamierzchłe mity ze współczesnością. Trudno się dziwić starożytnym, że z takim zachwytem kontemplowali niebo. Przecież wielu z nas zna to cudowne uczucie, gdy - daleko od miejskich świateł i po zapadnięciu zmroku - "przykrywa" nas niebo, a myślami udajemy się w podróż Wielkim Wozem po Mlecznej Drodze. Mijamy Księżyc, planety, gwiazdy. A potem opuszczamy naszą Galaktykę i gnamy z prędkością światła hen przed siebie. Po drodze zadziwia nas wszystko: bezkres Wszechświata i jego kolory, rodzące się i umierające gwiazdy, energia i nieustanny ruch. A stojąc na polu pod gołym niebem, wydawało się nam, że oprócz paru gwiazd nic ciekawego nad naszymi głowami nie ma. Jedynie pustka i zupełna cisza. Tymczasem nasza Ziemia jest tu tylko małym pyłkiem na wielkiej pustyni Wszechświata, a i to porównanie wydaje się naciągane (z korzyścią dla naszej Ziemi, oczywiście!).
Wszystkie gwiazdy i planety upiększają wieczorne niebo i powodują, że z zachwytem w nie patrzymy. Zaczynamy zadawać proste pytania, zastanawiamy się, jak daleko one wszystkie się znajdują? Wyobraźmy sobie np. podróż dookoła Ziemi. Na piechotę zajęłoby nam to mnóstwo czasu - ponad sześć lat! Samochodem i statkiem - prawie miesiąc. Samolotem - parę dni. Ale gdybyśmy polecieli z prędkością światła, to w ciągu jednej sekundy okrążylibyśmy Ziemię aż siedem razy! Z taką olbrzymią prędkością światło przemierza przestrzeń i my nie znamy już większej prędkości. Spróbujmy więc wybrać się na Księżyc. Gdyby pomiędzy nim a Ziemią istniał jakiś most, to na piechotę doszlibyśmy tam w ciągu swojego życia, pod warunkiem jednak, że rozpoczęlibyśmy naszą podróż jeszcze w wieku szkolnym. Rakieta potrzebuje paru dni, aby tam dolecieć. Natomiast promień światła - tylko sekundę! A gdyby możliwa była podróż w pobliże Słońca? Do Słońca jest czterysta razy dalej niż na Księżyc. Jadąc szybkim samochodem, potrzebowalibyśmy aż pięciuset lat na pokonanie tej drogi. Światło przebywa ten dystans tylko w osiem minut. Oznacza to, że widzimy Słońce nie takie, jakie jest teraz, ale jakie było osiem minut temu! Gdyby Słońce zgasło, zauważylibyśmy to dopiero po ośmiu minutach, tak jest daleko! I pomyśleć, że najbliższa nam gwiazda, jedna z wielu iskrzących się na naszym niebie, jest odległa od nas aż o cztery lata świetlne! To znaczy, że światło potrzebuje czterech lat, żeby stamtąd do nas dotrzeć. I gdyby ta gwiazda nagle znikła, my dowiedzielibyśmy się o tym dopiero po czterech latach. To jest dopiero odległość! Ale mówimy tu jedynie o gwieździe najbliższej Ziemi. Większość widzianych gołym okiem gwiazd znajduje się jeszcze dalej - kilkadziesiąt, a nawet kilkaset lat świetlnych od Ziemi. Weźmy np. Gwiazdę Polarną (Północną). Gdy na nią patrzymy, to widzimy ją taką, jaka była prawie tysiąc lat temu. Tak, to prawda: światełko, które obserwujemy, zanim dotarło do naszych oczu, podróżowało przez przestrzenie kosmosu tysiąc lat i widzimy je dopiero dziś! Taka to jest odległość, że aż strach pomyśleć. Nie znamy nawet takich rakiet, które mogłyby ją pokonać.
Spokojne wieczorne niebo kryje w sobie ogromną i tajemniczą przestrzeń. Przez lunetę możemy obserwować jeszcze dalsze gwiazdy i galaktyki. Jest więc o czym pisać, opowiadać i co poznawać. Dlatego zapraszam do zgłebiania astronomii i korzystania z naszej strony.
|